W małej firmie IT zwykle układa się samo. Hasła leżą we wspólnym arkuszu i na karteczkach. Pliki krążą mailem, a „ostatnią wersję umowy” mają trzy osoby, każda inną. Zespół pisze w grupie na komunikatorze, do której kiedyś dodano podwykonawcę i zapomniano go usunąć. PDF-y łączy się na pierwszej lepszej stronie z wyszukiwarki, choć w pliku jest wyciąg bankowy. Za każdą usługę płaci się osobny abonament, liczony od stanowiska.
Najgorzej widać to, gdy ktoś odchodzi. Nikt nie wie dokładnie, do czego miał dostęp, a połowa firmowej korespondencji zostaje na jego telefonie.
Wszystko to można trzymać u siebie: na serwerze w biurze albo wynajętym w OVH lub Hetzner. Otwartych programów nie brakuje. Trudność nie polega na instalacji, tylko na tym, kto za rok będzie je aktualizował, backupował i odtwarzał. Tę część bierzemy na siebie.
Co wdrażamy
- Vaultwarden — menedżer haseł zgodny z aplikacjami Bitwarden. Wspólny sejf organizacji, kolekcje według działów, logowanie dwuskładnikowe.
- Nextcloud — pliki, kalendarze, kontakty, wspólne foldery i udostępnianie linkiem. W razie potrzeby edytor dokumentów w przeglądarce.
- Mattermost — czat firmowy z kanałami, wątkami i wyszukiwaniem. Historia i pliki zostają na Twoim serwerze.
- Jitsi Meet — wideorozmowy w przeglądarce. Goście nie potrzebują konta, wystarczy link.
- DocuSeal — podpisywanie umów i protokołów przez link: szablon, pola podpisu, dziennik kto i kiedy podpisał.
- Vikunja — zadania i projekty: listy, kanban, terminy, wspólne tablice.
- Stirling PDF — łączenie, dzielenie, kompresja, konwersja Office do PDF, OCR skanów. Pliki nie trafiają na obce strony.
- GitLab — dla firm z własnym developmentem: kod, CI/CD, wiki.
- Prometheus i Grafana — monitoring wszystkiego powyżej. O zapełniającym się dysku czy niedziałającej usłudze dowiadujemy się my, a nie Twoi pracownicy.
Nie trzeba brać wszystkiego naraz. Zwykle zaczyna się od haseł i plików, a resztę dodaje, gdy zespół się przyzwyczai.
Jak to jest zbudowane
Na serwerze instalujemy Proxmox VE i rozkładamy usługi na osobne maszyny wirtualne lub kontenery. Aktualizacja jednej nie rusza pozostałych, a ciężki GitLab nie zabiera pamięci czatowi.
Dane każdej usługi leżą na osobnym dysku, nie razem z systemem. Łatwiej je backupować, powiększać i przenosić. Z przodu stoi reverse proxy z HTTPS; dla usług wewnętrznych wystarczy własne centrum certyfikacji, bez publicznej domeny.
Osobno konfigurujemy dostępy. Z zewnątrz otwarte jest tylko to, co musi, reszta jest dostępna z biura lub przez VPN. Przy wielu usługach wdrażamy jedno logowanie: pracownik ma jeden login, a odejście zamyka się jednym przyciskiem.
Kopie, z których da się odtworzyć
Kopia, której nikt nigdy nie odtwarzał, to nadzieja, a nie kopia. Dlatego:
- codzienne kopie maszyn i danych na osobny magazyn plus kopia w innej lokalizacji;
- dla baz danych — zrzuty, które da się podnieść niezależnie od reszty;
- według harmonogramu odtwarzamy kopię na środowisku testowym i sprawdzamy, czy usługa wstaje, a dane są na miejscu;
- wiesz, ile danych możesz stracić w najgorszym razie i ile potrwa odtworzenie.
Ile sprzętu potrzeba
Orientacyjnie, dla biura na 20–30 osób. Vaultwardenowi wystarczy gigabajt pamięci z dużym zapasem. Stirling PDF z OCR chce 2–4 GB. Nextcloud, Mattermost i Jitsi — po kilka gigabajtów. GitLab jest najcięższy, potrzebuje od 8 GB. Cały zestaw z monitoringiem spokojnie mieści się na jednym serwerze dedykowanym z 64 GB pamięci. Bez GitLaba wystarczy znacznie skromniejsza maszyna albo kilka VPS.
Uczciwie o ograniczeniach
- Poczta to osobny temat. Własną pocztę też wdrażamy, ale jako osobny projekt: SPF, DKIM, DMARC, reputacja adresów, antyspam, migracja starych skrzynek. Dlatego planujemy ją oddzielnie od reszty biura, żeby nie ryzykować maili od klientów.
- Jitsi lubi łącze. Rozmowy na 10+ osób wymagają serwera z dobrym łączem i otwartymi portami UDP. W biurze za zwykłym routerem nie zawsze się da, więc Jitsi często stawiamy na wynajętym serwerze.
- Nextcloud to nie Google Docs. Wspólna edycja działa, ale to osobny komponent i potrzebuje zasobów.
- Serwer w biurze zależy od biura. Prąd, internet, klimatyzacja. Jeśli z tym bywa różnie, lepszy jest serwer w centrum danych, a w biurze kopia backupów.
Co dostajesz
- Usługi biurowe na Twoim serwerze, z HTTPS i kontami dla zespołu.
- Dostępy administratora i hasła u Ciebie, nie tylko u nas.
- Codzienne kopie w osobnej lokalizacji i regularnie testowane odtwarzanie.
- Monitoring i alerty o problemach.
- Aktualizacje usług i systemu według harmonogramu.
- Zakładanie kont nowym pracownikom i zamykanie dostępów tym, którzy odeszli.
- Krótką instrukcję dla zespołu i dokumentację, co gdzie stoi.
Jak instalujemy poszczególne usługi, opisujemy w serii «Офіс без адміна» na linuxway.com.ua (po ukraińsku): krok po kroku Vaultwarden i Stirling PDF, reszta w drodze.
Napisz, ile osób liczy zespół i z czego już korzystacie, a zaproponujemy, od czego zacząć.